...to dzisiaj zaczyna sie moja przygoda z pisaniem. Wielokrotnie w przeszlosci staralam sie przysiasc, zastanowic, o czym warto pisac, o czym warto rozmawiac, czy jest temat, ktory nurtuje, znajduje odbiorcow... Mysle, ze jednak nie zawsze o to w tym chodzi. Ludzie gonia za chwila, w ktorej moga zablysnac, podzielic sie inteligencja, myslec, ze sa duzo warci poprzez to co pisza.
Stwierdzilam, ze dobrze jest dac sie poniesc chwili, nie pisac o tym na co jest popyt, ale o tym, czm mamy ochote sie podzielic z innymi, oczyscic siebie, a przy okazji moze dac komus mozliwosc odniesienia sie.
Moja zlozonosc charakteru pozbawia mnie skupiania sie na jednej rzeczy przez dluzsza chwile. Czesto mysle o wielu sprawach na raz, robie wiele rzeczy w jednej chwili, i bardzo szybko sie nudze, gdy wyczerpie mi sie zasob zajec. Nie zawsze mam mozliwosc podzielenia sie z bliskimi tym co mam do powiedzenia. Od ponad roku mieszkam w Wielkiej Brytanii, gdzie pracuje i tocze zwyczajne zycie emigrantki. Wiele razy zastanawialam sie, czy gdyby nie to, ze mieszka tu moja siostra, oraz obecny chlopak, to zdecydowalabym sie na wyjazd. Nie wiem. Po prostu nie wiem.
Studiowalam, skonczylam kierunek turystyczny, marzylam o podrozach, wielkim swiecie, mozliwosciach jakie dawala mi ta szkola... Rozczarowanie przyszlo szybko, bo po skonczeniu szkoly brakowalo pracy, a zeby moc podrozowac trzeba miec pieniadze, by miec pieniadze trzeba pracowac, a zeby pracowac trzeba miec... prace. Kolo sie zamyka, mozliwoscia uciekaja.
Zyje w Anglii, tesknie za przyjaciolmi, rodzina, psem... a takze za sielskimi - anielskimi krajobrazami dobrze znanej Polski. Urlop spedzony z chlopakiem w Polsce, tydzien w Swietokrzyskiem, tydzien na Suwalszczyznie utwierdzil mnie, ze nigdzie nie bedzie mi tak blogo jak tam... ale dopadla mnie jednak rzeczywistosc, gdy w kieszeni czulam portfel, wypelniony wymienionymi na zlotowki funtami.... Owszem w Polsce da sie zyc ale z zagranicznymi zarobkami.
Poki co jestem tutaj, zyje tutaj, z nowymi ludzmi, staram sie ukladac wszystko do kupy, by to zycie mialo rece i nogi i nie przynosilo tylko smutku.
Na zakonczenie mojego wstepu :) jestem Aga, na zyciowym koncie mam 25 lat i lubie sie smiac, wiec staram sie, aby zycie przynosilo mi duuuuuzo usmiechu :) za duzo bylo juz melancholii, rozdzierania szat i analizowania najmniejszych wyborow... Czas na zycie, odnajdywanie siebie i radosci z rzeczy, ktore kiedys byly zwyczajne :)
Pozdrawiam.